(dla tych którzy mówią: 'A co to jest za problem zrobić zdjęcia lalce? Przecież to 'coś' się nawet nie rusza!'
Dzień był piękny, słońce, dużo czasu, przyjemny wiaterek...
Dotarłam na miejsce (publiczne, ale na szczęście nie za dużo ludzi, większość pewnie smaży się na plaży).
Zadowolona rozstawiam lalki...
Nowiutkie, wypieszczone, specjalnie zrobione na otwarcie nowego bloga.
Każdy włosek ułożony, każda fałdka wyprasowana, każda najmniejsza pierdółka na swoim miejscu!
No to zaczynamy!
Fryzura prosto z pudełka:
Po 10 sekundach...
Po 12 sekundach ...
W międzyczasie szybka sesja kaczki z rodziną, której najwyraźniej zajęłam miejscówkę:
(może w tym czasie wiatr się uspokoi? )
'Zostawiłaś mnie samą na całe pięć minut?! Seriously?!!'
'A te rude kłaki to czyje?! I to niby moje włosy rujnują całą sesję?! '
Większość ustawień kończyła się tak:
Niektóre większym dramatem:
Już nawet nie chcę sobie przypominać małej Marlenki i trochę większego pieska, którzy w między czasie mieli ogromną ochotę na moje lalki :)
(Na przyszłość dopisałam sobie do listy rzeczy do zabierania na lalkową sesję w plenerze: lekko zużytą Barbie na której mi już nie zależy (żeby odciągnąć uwagę ewentualnych Marlenek) i kawałek kabanosa (na odciągnięcie uwagi ewentualnych piesków).
Ale tak ogólnie to chyba było warto, poczułam coś, czego nie czułam od bardzo dawna: czystą przyjemność!
Zabrałam lalki, których zrobienie sprawiło mi przyjemność, w miejsce które lubię.
Samo robienie zdjęć też w sumie było niezłą zabawą.
Znacie to uczucie, kiedy martwy kawałek plastiku zaczyna reagować jak żywa istota? Patrzy tam gdzie chcecie, ustawia się dokładnie w tym miejscu kadru w którym powinien?
Prawie można uwierzyć, że ma nie tylko duszę, ale nawet własną osobowość i charakter!
Z tej sesji bardzo lubię jedno zdjęcie, zrobione pod koniec dnia, kiedy 'wszyscy' byli już nieźle zmęczeni:
Pozdrawiam wszystkich praktykujących 'lalkową fotografię plenerową'!
Tylko my wiemy jakie to ciężkie i trudne zajęcie ;)
A, i jeszcze małe ostrzeżenie:
Następne kilka postów będzie wręcz boleśnie kiczowate i opierać się będzie na schemacie: kwitnący krzaczor plus lalka.
Wszyscy ze słabymi żołądkami niech się czują ostrzeżeni!!!
Oto bohaterowie i bohaterki następnych postów:
Tym, którzy jednak się nie zrazili i będą tu zaglądać, obiecuję, że pomiędzy całą tą słodycz wstawię ze 2 'wytrawniejsze' posty, żeby oczy mogły odpocząć :)
- 11.8.15
- 4 Comments







