Zawartość tego bloga (tak jak poprzedniego), będzie bardzo lalkowa.
Wygląd pewnie jeszcze kilka razy się zmieni, ale na pewno będzie mniej ponury.
(wybaczcie, jeśli jakieś zakładki i linki jeszcze nie działają, ciągle nad tym pracuję ;)
Będzie więcej zdjęć 'z robienia' lalek, takich 'od kuchni', bo 'robienie' to czysta przyjemność i najciekawszy etap pracy nad lakami. Bardzo lubię patrzeć na takie zdjęcia u innych blogowiczów, to może moje też kogoś zainteresują.
Na blogu będą oczywiście wszystkie moje ulubione lalki:
Tonnera, Matella, Fashion Royalty, plus całkiem liczna reprezentacja gatunku Monster High (tak, dorobiłam się niezłej kolekcji w międzyczasie ;)
Tak jak poprzednio, będą to lalki przerobione przeze mnie, według mojego własnego pomysłu.
Sama je przemalowuję, strzygę, czeszę, szyję im ubrania, robię buty, torebki, kapelusze i pióropusze ;)
Czasem nawet dostają jakiś samodzielnie wykonany przeze mnie mebelek.
Jak to bywa przy dużych zmianach, mam w planach zrobienie porządku w mojej lalkowej kolekcji, wszystkie 'nie chciane' lalki (głównie Barbie, MyScene, przed lub po przerobieniu) wylądują na aukcjach internetowych albo na etsy.
Jak już się ośmielę, to mam zamiar wystawić na sprzedaż kilka zaczętych wcześniej 'kolekcji' ubranek i lalek ooak.
Ufff! duże plany! Przynajmniej jak dla mnie!
Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
Na początek przywitały Was dwie lalki zrobione specjalnie na rozpoczęcie tego bloga.
Bardzo wystrojone i bardzo przejęte ;)
To reprezentantki mojego nowego uzależnienia, albo 'monsterkowego wirusa' jak to nazywają inni.
Nie będę się rozwodzić nad wyjątkowością facemoldów, ani urzekającą pokracznością ciałka, bo o tym już napisano wszystko, kiedy mnie nie było w lalkowym świecie.
Do mojego uzależnienia przyczynił się mój przyjaciel, który zauważył że moje depresyjne dołki i nawracającą niechęć do życia można zagłuszyć nowymi lalkami.
Później odkrył, że najlepszą dawką są trzy, albo cztery lalki aplikowane co jakiś czas.
A ponieważ monsterki były na wyciągnięcie ręki, w każdym supermarkecie... więc... teraz jestem szczęśliwą posiadaczką ponad dwudziestu monsterek i jeszcze większej ilości pomysłów na ich przerobienie :)
Te dwie monsterki są trochę inspirowane filmami z lat 50-tych i 60-tych, które mnie ostatnio zauroczyły.
Fotki zrobiłam im w moich ulubionych 'okolicznościach przyrody', bardzo znanym i dostępnym dla wszystkich miejscu, które odkryłam ostatnio na nowo.
(Jestem bardzo ciekawa, na ilu innych lalkowych blogach już się pojawiło to samo miejsce ;)
I jeszcze kilka portretów:
Czy to miejsce nie jest odrobinę magiczne?
Kilka detali ubrania:
Robienie tych zdjęć sprawiło mi niespodziewaną przyjemność...
Mam wrażenie, że w końcu udało mi się nawet umieścić je na pewnym znanym obrazie...
Żeby nie psuć wyjątkowego nastroju, wszystkie fotki 'od kuchni' wrzucę w następnym poście.
Do zobaczenia!
I zapraszam ponownie :)
- 7.8.15
- 11 Comments

















